Otwarte pyszczki karpi, które za wszelką cenę starają się walczyć o każdą dodatkową sekundę swojego życia, wstrząsane przedśmiertnymi konwulsjami. Obojętność patrzących na to ludzi. Taka jest smutna rzeczywistość przedświątecznych, grudniowych zakupów.
Mało kto byłby w stanie własnoręcznie usmiercić psa, kota, krowę czy świnię. Ale rybę - tę zabija się bez skrupułów, w biały dzień, na oczach dzieci. A na dodatek wcale nie trzeba wiele robić; wystarczy pozbawić ją naturalnego środowiska i poczekać aż sama skona. Można też popatrzeć jak się przez wiele długich minut dusi i rzuca. Nie myśląc o bólu, który musi odczuwać gdy rozsadza jej skrzela i powoli obumiera jej mózg i serce. Ryby są bardzo dzielnymi i wytrzymałymi stworzeniami - ich układ nerwowy pracuje do końca, dając dodatkowe bodźce mające podtrzymać życie.
Popatrzcie na ryby jak na żywe, czujące stworzenia, którymi są w stopniu zaskakująco wysokim.
Obejrzyjcie też krótką filmową relację, dokumentującą los "świątecznych" karpi: