Głosy rewolucji żywnościowej – recenzja

Lipiec 8, 2014 w Recenzje


Wydana przez Wydawnictwo Illuminatio książka Głosy rewolucji żywnościowej. Możesz uzdrowić swoje ciało i świat tym, co jesz, to zbiór rozmów przeprowadzonych przez Johna Robbinsa i jego syna z działaczami społecznymi i politycznymi, lekarzami, żywieniowcami i filmowcami. Sam John Robbins jest autorem książek poświęconych żywieniu, nie tylko w kontekście zdrowia, ale również polityki, ekonomii i ekologii (np. Diet for a New America czy The Food Revolution). Być może nie będzie przesadą powiedzenie, że były to książki wpływowe. O Diet for a New America Virginia Messina napisała: „Pomimo faktu, że mam wiele do zarzucenia książce Diet for a New America, muszę przyznać, że to właśnie ona spowodowała, że zostałam weganką”.

Niestety w Głosach nie ma wywiadu z Messiną, podobnie jak brakuje Jacka Norrisa z Vegan Outreach. Oboje są znanymi dietetykami specjalizującymi się w diecie wegańskiej i pomimo, że są jednocześnie praktykami weganizmu, a nawet aktywistami, mają bardzo rygorystyczne i ostrożne podejście do kwestii oceny badań i wniosków z tych badań. To (niestety) rzadka umiejętność: mieć bardzo określony światopogląd, wyznawać wręcz jakąś ideę, ale nie stracić koniecznego (auto)krytycyzmu i sceptycyzmu. Podejrzewam, że z takim podejściem ani Norris ani Messina po prostu niezupełnie pasowali do tej książki, więc ich w niej nie ma. Nie ma nawet odnośników do ich stron (po każdym rozdziale mamy w książce listę stron, do których odsyła się po informacje).

Głosy rewolucji żywnościowej to cały pakiet problemów: wpływ diety na zdrowie, żywność modyfikowana genetycznie, zmiany klimatyczne, organiczne metody produkcji jedzenia, eksploatacja zwierząt, głód, wpływ korporacji na politykę żywnościową, aktywizm, a także duchowość. Same gorące tematy. Bardzo ważne, ale niestety również bardzo skomplikowane. Nie dość że związane z presją polityczną, ideologiczną, władzą i pieniędzmi, to jeszcze przyciągające licznych proroków, hochsztaplerów, pseudonaukowców i wyznawców teorii spiskowych. O przepytywanych ekspertach czytamy, że „są niezależni, ich opinie są bezstronne, a ich życiowym celem jest odnajdywanie i efektywne przekazywanie prawdy”. Myślę, że to przesada – jest różnie, lepiej lub gorzej.

Głosy rewolucji żywnościowej

Książka jest mieszaniną słusznych zaleceń, cennych uwag, wartościowych ocen, z elementami demagogii, przesady i posmakiem new age’owego mumbo-jumbo. Polecam jej lekturę tylko tym, którzy mają na intelektualnym wyposażeniu odpowiednią dawkę sceptycyzmu i są odporni na propagandowe uproszczenia. Trzeba też wyraźnie powiedzieć, że tytułowa rewolucja żywnościowa staje się miejscami w dziwny sposób umiarkowana, kiedy w książce pojawia się temat eksploatacji zwierząt.

Rozmowa z Gene Baurem z Farm Sanctuary ratuje sytuację, ale obecność Nicolette Hahn Niman osłabia przekaz całości. To autorka książki Righteous Porkchop: Finding a Life and Good Food Beyond Factory Farms, w której między innymi opisuje dwa rodzaje niebezpiecznego ekstremizmu: tych, którzy przemysłowo eksploatują zwierzęta i… wegan. Książka prześwietla praktyki przemysłowej hodowli, ale jednocześnie broni zabijania zwierząt dla ludzkich potrzeb, o ile za życia mają dobre warunki. Więcej: razem z mężem są hodowcami zwierząt przeznaczonych na rzeź. Rewolucja żywnościowa proponowana w książce miałaby więc swoje liczne, zabijane z premedytacją, zwierzęce ofiary.

Żeby było jasne: niewiele jest rzeczy na świecie bardziej wkurzających niż weganie, którzy próbują używać weganizmu jako magicznej różdżki do rozwiązania wszystkich problemów świata, a ich weganizm urósł do tego stopnia, że zasłania im widok na cokolwiek innego. Jest jasne, że powszechny weganizm w najbliższej przyszłości będzie nadal tkwił między bajkami, a w związku z tym nie da się go traktować jako jedynego sposobu pomocy zwierzętom. I wiadomo, że wiedza o naturze ludzkiej, dynamice zmian społecznych i efektywności technik perswazji podpowiadają, że trzeba uwzględniać w aktywizmie metodę małych kroków.

Tylko że to wszystko razem wzięte nie zmienia wymowy hasła przewodniego Nicolette Hahn Niman: „Jedz mniej mięsa, jedz lepsze mięso”, której książkę Robbins nazywa „znakomitą”. To jest szowinistyczne hasło i pozostanie takim, dopóki zdanie „jedz lepsze mięso” oznaczać będzie przemoc, odebranie życia i destrukcyjną władzę nad zwierzęciem, które nie ma jak się bronić. Przed niektórymi odcieniami żywnościowej rewolucji.

Dariusz Gzyra