Kwestia (wegańskiego) nawyku

Marzec 4, 2015 w Recenzje

„Dlaczego robimy to, co robimy, i jak można to zmienić?” – to pytanie zawarte w podtytule książki Siła nawyku. Sięgnęłam po nią nie tylko z racji zainteresowania tematem, ale także z uwagi na autora, Charlesa Duhigga – uznanego amerykańskiego dziennikarza, zdobywcę co najmniej kilku ważnych nagród w swojej dziedzinie. Duhigg opisuje mechanizm tworzenia, zmiany oraz utrwalania przyzwyczajeń. W książce nie ma ani słowa o weganizmie, ale śledząc szczegółowe analizy przypadków, takich jak wywoływanie określonych pragnień u konsumentów, zachowanie trzeźwości czy sposoby na osiąganie sukcesów sportowych, można znaleźć ich proste przełożenie na to, jak trwale zmienić swoje nawyki żywieniowe. Zasadniczy schemat wprowadzania zmian przeanalizujemy, opierając się na konkretnych sytuacjach z życia osób przechodzących na weganizm. Innymi słowy, napełnimy go treścią w 100% roślinną.

Siła nawyku

Punktem wyjścia będzie identyfikacja i analiza konkretnego zwyczaju. Weźmy na przykład jedzenie jajecznicy z cebulą. Jeśli chcesz wyeliminować jajka z diety, ale nie wiesz, od czego zacząć, zadaj sobie kilka prostych pytań. Po pierwsze: dlaczego wybierasz akurat to danie? Co jest twoją nagrodą po wysiłku włożonym w jego przygotowanie? Czy jest to związane z uczuciem sytości, z potrzebą zjedzenia ciepłego posiłku czy może z lubianym smakiem z dzieciństwa? Następnie zastanów się, kiedy zabierasz się za przygotowanie jajecznicy. Aha, jesz ją wyłącznie w soboty rano. No tak, masz wtedy więcej czasu na przygotowanie śniadania. Kiedy udało ci się już rozgryźć własne przyzwyczajenie, przygotuj się na to, żeby jak najbardziej ułatwić sobie drogę do jego zmiany. Możesz np. zawsze w piątek wieczorem kupować wędzone tofu i dbać o to, aby zawsze w szafce mieć zapas czarnej soli, która doda charakterystycznego siarkowego posmaku. Warto wypróbować różne przepisy, a w razie czego poszukać innych przyczyn słabości do białka i żółtka.

Jak wiadomo, weganizm na jajkach się nie kończy, przyjrzyjmy się zatem innemu przykładowi. Masz swoją ulubioną restaurację w mieście, którą odwiedzasz tylko na specjalne okazje. To miejsce dobrze ci się kojarzy – lubisz jego wnętrze, muzykę, niektóre pozycje z menu. A może przyjaźnisz się z którymś z pracowników? Zidentyfikuj konkretnie, z czym wiąże się uczucie przyjemności. Żeby zmienić nawyk, masz co najmniej dwa wyjścia. Możesz zaproponować szefowi kuchni, aby wprowadził do menu propozycje dań roślinnych lub przygotował coś specjalnego dla ciebie. Drugim sposobem jest znalezienie innej restauracji, która będzie miała to coś. Najlepiej wybrać całkowicie wegańską – tak unikniesz pertraktacji z szefem kuchni. W większych miastach nie będzie z tym problemu, w mniejszych pozostaje krok pierwszy lub inny sposób, który wymyślisz. Zdaj się na swoją kreatywność, bo eksperyment może okazać się całkiem miły dla podniebienia.

Po sytym wegańskim posiłku w restauracji warto poświęcić chwilę na dalszą analizę. Trzeci, prosty przykład, który bardzo przypomina jeden z tych zaprezentowanych w książce, to przekąski w przerwie w pracy. Jeśli zazwyczaj kierujesz się wtedy do stołówki na ciastko, które akurat nie jest wegańskie, przyjrzyj się najpierw dokładnie swojemu zwyczajowi i znajdź to, po co właściwie tam idziesz. Bohater tego fragmentu Siły nawyku szedł do stołówki dla towarzystwa. Zmienił swoje przyzwyczajenie, zachodząc w czasie przerwy do pokoju jednego z kolegów na krótką pogawędkę. Jeśli ty jednak dojdziesz do wniosku, że powoduje tobą ewidentnie ochota na cukier, porozmawiaj z osobą odpowiedzialną za ofertę słodyczy w firmowym sklepiku lub kup we własnym zakresie dużą paczkę ulubionych, wegańskich słodkości, tak aby zawsze mieć je pod ręką. Przy okazji zyskasz okazję dosłownego podzielenia się swoim weganizmem z otoczeniem. Nowa odsłona twojego nawyku zależy tylko od ciebie, nie ma jednego dobrego przepisu.

Na koniec kilka rad natury ogólnej. Prostym i skutecznym pomysłem na początek dla osób, które szukają konkretnego smaku, są zamienniki produktów odzwierzęcych, takie jak tofu z pierwszego przykładu, parówki i kotlety sojowe czy pizza z wegańskim serem i salami. „Dlaczego udawać, że roślina nie jest rośliną?” – zapytają niektórzy. Po prostu łatwiej zmodyfikować przyzwyczajenie, jeśli zmiany są niewielkie – oprócz podobnego smaku, również konsystencja, co nie wyklucza dalej idącej ewolucji w twojej diecie. Wręcz warto ją kontynuować, bo kuchnia wegańska ma do zaoferowania ciekawe smaki, faktury oraz całą paletę kolorów dań, o których nie śniło się osobom na diecie tradycyjnej. Warto więc, również z tego powodu, popracować nad zmianą.

Na początku niekoniecznie będzie łatwo, ale jeśli myślisz, że dzisiejsi weganie zmienili swoje przyzwyczajenia żywieniowe samoczynnie, to jesteś w błędzie. Każdy z nas przeszedł przez ileś etapów zmiany nawyków mniej lub bardziej świadomie. Bez obaw – twoje życie nie zacznie się kręcić wokół ciągłego zastanawiania się nad każdą najmniejszą czynnością w kuchni. Wprowadzenie podstawowych modyfikacji zajmie ci około trzech tygodni. Zanim się obejrzysz, przygotowanie tofucznicy będzie cię kosztowało jedynie tyle wysiłku intelektualnego, ile wcześniej przyrządzenie jajecznicy. Po prostu to zrobisz. Weganizmu można się nauczyć. To kwestia znalezienia twojej własnej metody.

Magda Ulinowicz

Przydatne linki:

1) Przykładowy przepis na tofucznicę:
http://weganizmdomowy.blogspot.com/2014/08/tofucznica-na-wypasie-i-faszerowane.html

_images_8082014tofucznica1

Tofu dostaniesz w każdym większym sklepie w chłodniach – w części ze zdrową żywnością, w dziale wędlin lub wyrobów garmażeryjnych.

2) Codzienna porcja smacznych, wegańskich przepisów:
https://www.facebook.com/WeganizmSprobujesz

3) Mapa restauracji m.in. wegańskich w Polsce:

4) Wegańskie słodkości dla każdego:
http://weganskiepysznosci.blogspot.com