Kulinarne podróże, czyli recenzja „Nowej Jadłonomii”

Czerwiec 27, 2017 w Dieta i zdrowie, Recenzje

Na początku maja tego roku światło dzienne ujrzała „Nowa Jadłonomia”. Dzisiaj trudno jest znaleźć roślinożercę, który nie słyszałby o blogu i książce. Zresztą kulinarne dokonania Marty Dymek cieszą się nie mniejszą popularnością wśród osób na diecie tradycyjnej. 

"Nowa Jadłonomia" - okładka

Pierwsza książka kucharska znanej blogerki odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Jednak, jak powszechnie  wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wkrótce posypały się pytania o nowy zbiór przepisów w formie papierowej. Jak pisze sama autorka, przez długi czas odkładała ten pomysł. W końcu nikt nie lubi czuć się pod presją. Oddała się natomiast drugiej swojej pasji – podróżowaniu. Odwiedziła kilkadziesiąt krajów, w których szukała tego, co ją najbardziej interesuje, czyli nowych inspiracji na roślinne dania. Tak oto w sposób naturalny powstał pomysł na nową książkę – o kuchni roślinnej z całego świata.

Mówi się, że nie powinno się oceniać książki po okładce, ale piękna okładka zdecydowanie przyciąga wzrok. „Nowa Jadłonomia” wygląda naprawdę atrakcyjnie – twarda okładka, wesoła kolorystyka, a wewnątrz, apetyczne zdjęcia do każdego przepisu.

Po krótkim wstępie i podziękowaniach znajdujemy tu listę polecanych przypraw, dodatków, podstawowy sprzęt kuchenny oraz miary kuchenne, czyli wszystko, co jest niezbędne, by przystąpić do czarowania w kuchni. 🙂 Każdy dodatek jest przejrzyście opisany – od smaku, poprzez zastosowania, aż po podpowiedzi, gdzie go kupić oraz ceny.  Dobrze zaopatrzona półka z przyprawami to niezbędny element w kuchni, bo wtedy, jak mówi autorka ,,nawet nieciekawe resztki z lodówki można szybko zmienić w prawdziwą ucztę.”

„Dzięki przyprawom gotowanie jest szybsze, ciekawsze, i nie marnuje się aż tylu produktów spożywczych.” No właśnie, w dalszej części książki znajdujemy więcej porad w duchu „zero waste”, np. oszczędzanie energii przy pieczeniu czegoś w piekarniku – wrzucając kilka buraków lub kawałek dyni, które później można wykorzystać do past czy granoli. Wielki plus dla autorki za dbanie o środowisko.

W przepisach Jadłonomii dominują naturalne i proste składniki, które można kupić w każdym większym supermarkecie czy na bazarku, a niepospolite przyprawy i podpatrzone w innych kuchniach techniki pomogą stworzyć nowe, porywające smaki! Wszystkie przepisy podzielone są na 7 części: śniadania, małe dania, zupy, duże dania, desery, napoje, przepisy podstawowe (bulion, majonez, sos pieczeniowy), dzięki czemu z łatwością możemy nawigować po książce wspomagając się też trójką dołączonych wstążek. 🙂

To, czego mi brakowało to czas przygotowania oraz liczba porcji, którą uzyskamy po wykonaniu przepisu. Mogłoby też być więcej wrażeń autorki z podróży – ciekawych przygód, zdjęć, by móc na chwilę przenieść się tam, na drugi koniec świata nie wychodząc z domu. Oczywiście to tylko szczypta goryczy dla wyrównania smaku, żeby nie było tak lukrowo. 😉

„Nowa Jadłonomia” bezapelacyjnie zachwyca zarówno z zewnątrz jak i od wewnątrz, więc serdecznie polecamy ją nie tylko wiernym fanom Marty Dymek, ale i wszystkim głodnym kulinarnych wrażeń.  Egzemplarze książki rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, więc nie zwlekajcie z wizytą w księgarni. 🙂

Laura Lazdane