Czyje jest moje ciało? – uprzedmiotowienie, szowinizm gatunkowy i seksizm

Wrzesień 12, 2017 w Filozofia, Socjologia

W ramach IX Tygodnia Weganizmu odbył się wykład Katarzyny Biernackiej pod tytułem „Czyje jest moje ciało? uprzedmiotowienie, szowinizm gatunkowy i seksizm”. Poniżej przygotowaliśmy dla Was streszczenie nagrania. 

PRAWO

W pierwszej części prelegentka przedstawiła problem uprzedmiotowienia zwierząt hodowlanych. Do tego celu Katarzyna Biernacka posłużyła się opisami z życia trzech gatunków, wykorzystywanych przez człowieka: krów hodowanych dla mleka, świń oraz kur niosek. W prezentacji przypomniany został zapis Ustawy o ochronie zwierząt, w którym to na początku możemy przeczytać, że zwierzę nie jest rzeczą i należy się mu opieka, ochrona i szacunek. Po wczytaniu się w zapisy ustawy, można zauważyć, że o ile stwierdzenia te stoją po stronie zwierząt towarzyszących, to w praktyce sankcjonują eksploatację zwierząt hodowlanych. Dodatkowo dalsze zapisy ustawy mówią wyraźnie, że w sprawach spornych obowiązują przepisy dotyczące rzeczy. Stąd zwierzę można ukraść, ale nie porwać. Wynika z tego, że pytanie: czyje jest ciało krowy? nie jest przez ustawę w ogóle brane pod uwagę! Krowa nie ma opiekuna tylko właścicieli. Jej ciało należy kolejno do hodowcy, poprzez rzeźnie, zakłady mięsne i na końcu do kucharza i zjadacza mięsa.

KROWY

Główny cel hodowli krów w Polsce to produkcja mleka. Proces ten jest kontrolowany poczynając od decyzji jakim nasieniem ma być zapłodniona krowa, poprzez przebieg ciąży, poród i związaną z tym laktację. W społecznej świadomości nie ma związku między mlekiem w kartonie a laktacją i obecnością cielaka. Cielęta są odbierane i po podkarmieniu przeznaczone do zabicia i konsumpcji jako cielęcina. Krowa po tak intensywnej eksploatacji związanej z ciągłą laktacją jest zabijana, a ona sama staje się wołowiną do konsumpcji. Zatem produkcja mleka jest ściśle związana z produkcją cielęciny i wołowiny. Ciało krowy nie jest zależne od niej, bo wszystko co dotyczy jej życia jest ściśle kontrolowane. Intensyfikacja hodowli prowadzi nieuchronnie do zwiększenia eksploatacji ciała krowy poprzez kontrolę jej rozrodczości, tego co je, w jakiej przestrzeni przebywa itd. Wszystko to powoduje uprzedmiotowienie krowy, która staje się elementem produkcji.

ŚWINIE

Podobna sytuacja dotyczy świń. W tym wypadku gatunek ten jest postrzegany jako surowiec do produkcji wieprzowiny. Robi się różne zabiegi by zwiększyć jego opłacalność np. poprzez zastosowanie tzw. kojców porodowych, które jak narzędzia tortur ograniczają ruchy świni karmiącej młode po porodzie. Podobnie jak u innych gatunków, także tu ingerencja w anatomię i fizjologię zwierząt ma na celu tylko przyspieszenie ich wzrostu, po to by szybciej nadawały się do rzeźni. U świń perfidię takiego traktowania wzmacnia dodatkowo fakt, że są to zwierzęta wyjątkowo inteligentne (co najmniej tak jak psy), a są zmuszane do przebywania w ciasnocie pomieszczeń, w których nie znajdują nic poza monotonią wegetacji pozbawionej bodźców. Prowadzi to do cierpień psychicznych i agresji.

KURY NIOSKI I ICH MATKI

Trzecim przywołanym gatunkiem uprzedmiotowionym przez ludzi są kury nioski i składane przez nie jaja. Na fermach kur niosek żyją stłoczone ptaki, są to same samice zmuszone poprzez selekcję hodowlaną człowieka do znoszenia gigantycznej ilości niezapłodnionych jaj- 200-300 rocznie! W naturze pierwotnie ptaki tego gatunku składały kilkanaście jaj, po to by przedłużyć istnienie gatunku. Człowiek zrobił z tych ptaków maszynki do produkcji jaj, eksploatując je tak, że ich życie trwa najczęściej 1-2 lata. Matki kur niosek są hodowane na fermach, gdzie występują także koguty. Dochodzi do znoszenia zapłodnionych jaj. Po wykluciu, pisklęta rozpoznane jako kogutki są od razu zabijane jako tzw. braki, kurki przeznaczane są na nioski.

PODWÓJNE STANDARDY

Prelegentka zachęca wszystkich do odwiedzania stron branżowych i zootechnicznych, po to by się samemu przekonać jak bardzo życie zwierząt hodowlanych opisywane jest jako element produkcji, w sposób całkowicie uprzedmiotowiony. Jak określiła to Katarzyna Biernacka zwierzęta te są traktowane jak surowiec, jak mięso na nogach, ich status jest więc bardzo niski i często doświadczają przemocy. Gdyby posłużyć się standardem trzymania zwierząt o wyższym statusie jak psy czy koty, bez wątpienia możnaby uznać opisywane wyżej warunki za karygodne. A takie przypadki spotykają się przecież z krytyką i brakiem akceptacji społecznej. Są zatem dwa podejścia w zależności do tego z jakim mamy do czynienia gatunkiem zwierząt!  Przetrzymywanie kota w ciemnej, ciasnej klatce spotkałoby się z oburzeniem opinii publicznej. W momencie, gdy klatka spełnia ministerialne normy, a w środku trzymane jest zwierzę odpowiedniego gatunku, mówimy wtedy o chowie i tzw. właściwej ofierze. Akceptujemy tę sytuację nie z powodu wrodzonego okrucieństwa, tylko wychowania uczącego, że tak być powinno i jest to normalne. O ile jedząc jajka czy pijąc mleko ludzie mogą udawać, że nie kojarzą tego faktu z eksploatacją i cierpieniem zwierząt, lub autentycznie o tym nie wiedzą, to jedząc hamburgera lub kurczaka z KFC nie można udawać, że nie stoi za nimi śmierć zwierząt. W tej części prezentacji postawione zostało pytanie o analogię uprzedmiotowienia zwierząt, które jest kulturowo usankcjonowane, do statusu kobiet?

MIĘSO W KULTURZE

Aby przybliżyć słuchaczom zrozumienie tej analogii, Katarzyna Biernacka przedstawiła sylwetkę Carol J. Adams, feministki i aktywistki na rzecz praw zwierząt. Swoje zasadnicze poglądy Adams przedstawiła w książce z 1990 r „The Sexual Politics of Meat”.  Jako feministka, autorka pisząc o przemocy wobec kobiet zauważyła, że towarzyszy jej czasami przemoc wobec zwierząt. Gdy mężczyzna kopie zwierzę i grozi swojej partnerce, że zrobi jej to samo, to mamy do czynienia z przemocą fizyczną (wobec zwierzęcia) i psychiczną (wobec kobiety). Wspólnym mianownikiem opisywanej przemocy autorka uczyniła mięso. Samo jedzenie mięsa nie jest konieczne ani dla mężczyzny, ani dla osób ciężko pracujących, chorych czy dzieci. Jedzenie mięsa ma charakter kulturowy. Symbolizuje dominację i sprawowanie kontroli. I tak w XIX wieku, gdy dostęp do mięsa był ograniczony, było ono zarezerwowane w rodzinach robotniczych dla mężczyzn. W szerszym aspekcie jedzenie mięsa było postrzegane jako oznaka przynależności do klasy wyższej. W tak pojmowanej kulturze kobieta powinna być pasywna i uległa i wypadało jej jeść rośliny. Obecnie w kulturze mięsożerców, niejedzenie mięsa, weganizm, może być postrzegany jako niekobiecość i przejaw buntu wobec tradycyjnych wartości społecznych. W przypadku mężczyzn taka postawa może narażać na zarzut bycia niemęskim. Podczas męskiej biesiady rezygnacja z jedzenia np. karkówki z grilla naraża mężczyznę-weganina na szyderstwa i kwestionowanie jego męskości. W tym miejscu Katarzyna Biernacka posłużyła się krajowym przykładem przedstawiając książkę wydawnictwa Dwie siostry, które oprócz tego, że wydało Jadłonomię Marty Dymek, wydało też Suwała, Baron i inni o tzw. męskim gotowaniu. Są to przepisy typowo mięsne min. na ozory wołowe, kacze serca, ośmiornicę i świńskie uszy.

ABSENT REFERENT

Ważnym pojęciem w książce Carol J. Adams jest absent referent, czyli nieobecny przedmiot odniesienia (NPO). W procesie jedzenia mięsa zwierzęta stają się niewidoczne, nieobecne. One są, ale stały się już czymś, kawałkiem mięsa, więc ich nie ma i już o nich nie myślimy. By nas w tym złudzeniu utrzymywać zastąpiono język anatomicznych struktur językiem kuchennym np. zamiast mówić „nerki” mówimy „cynaderki”. Nie mówimy już o zwierzętach i przemocy. Nie wypada mówić ciało, trzeba mówić mięso, bo jesteśmy w innej sferze języka.

SEKSUALIZACJA MIĘSA I UPRZEDMIOTOWIENIE KOBIET

W przytaczanej książce Adams, ofiary gwałtu mówiły, że czuły się jak mięso. Czyli nie ciało, tylko rzecz pozbawiona podmiotowości, uprzedmiotowiona, pozbawiona kontroli. Mamy do czynienia z jednoczesnym zjawiskiem seksualizacji mięsa i uprzedmiotowienia kobiet. Jako przykład tego zjawiska posłużyły w prezentacji reklamy m.in. przyprawy do mięsa, w której upozowano zwierzęta w pozycjach kobiet z playboya. Inny drastyczny przykład użycia wizerunku ofiary gwałtu w reklamie promocji hamburgerów pochodził z Rosji. Posłużono się w niej wizerunkiem dziewczyny zgwałconej przez dwóch mężczyzn. Prawo rosyjskie jako gwałt uznaje jedynie sytuację, w której kobieta odmawia współżycia seksualnego. Ponieważ w trakcie drugiego gwałtu ofiara była już nieprzytomna, sędzia uniewinnił drugiego sprawcę. Opisane okrucieństwo wykorzystano w kampanii typu „dwa w cenie jednego”, „drugi gratis” szydząc z ofiary gwałtu.   W tej historii oburza nas los zgwałconej kobiety i jednocześnie już nawet nie myślimy o krowie, której ciało stało się hamburgerem. Stało się w tej reklamie NPO.

POZYTYWNY WEGANIZM

Na koniec Katarzyna Biernacka posłużyła się cytatem z książki Carol J. Adams „Wyobraź sobie dzień, kiedy na zdanie »Ale ja potrzebuję zjeść kiełbasę do chleba« ludzie będą odpowiadać »To takie dwudziestowieczne«”. Przy tej okazji „gwiazdą” slajdów została słynna świnia Esther, która miała być mała, ale urosła, a jej jedzący mięso opiekunowie stali się weganami. Prelegentka zachęciła w te sposób by na weganizm spojrzeć jako na coś pozytywnego, a nie coś co kojarzy się z wyrzeczeniami. Coś co daje nowe pozbawione przemocy spojrzenie na świat jutra, w którym na jedzenie zwierząt nie będzie przyzwolenia.

Tomasz Kujawka – weterynarz, student bioetyki PAN, weganin, który wspiera działania Empatii