|
> Akcje > >
Cyrk bez zwierząt - "Za, a nawet przeciw"1 2 3 4 > Info z 25.09.2003: Radiowa Trójka emituje program w całości poświęcony sprawie cyrków ze zwierzętami ("Za, a nawet przeciw", prowadzony przez Kubę Strzyczkowskiego). Wśród dzwoniących jest zdecydowana większość osób popierających naszą akcję i sprzeciwiających się wykorzystywaniu zwierząt w cyrkach. W trakcie audycji dano szansę wypowiedzi zarówno dyrektorowi Cyrku Zalewski jak i Darkowi Gzyrze - przedstawicielowi Empatii.
Zapis audycji można pobrać w formacie mp3 w dziale "Do pobrania". Oto kilka wypowiedzi spisanych z audycji. Pod koniec wypowiada się też dyrektor Cyrku Zalewski oraz Dariusz Gzyra - przedstawiciel Stowarzyszenia Empatia.
* Słuchacz: Określenie szkolenia zwierząt brutalną tresurą zdradza kompletną nieznajomość tematu. Nie da się zmusić słonia do stania na głowie za pomocą brutalnej tresury, czyli z użyciem siły fizycznej. Zwierzę musi być zainteresowane wykonaniem jakiegoś złożonego ćwiczenia. Zwierzę musi dostać nagrodę i takimi metodami posługują się szkoleniowcy - czy to cyrkowi czy uczący delfiny czy psy ratownicze.
Komentarz Empatii: Tresura cyrkowa zwykle jest mieszanka "pozytywnego wzmacniania" i karania/przemocy. Wiadomo to od samych treserów. Z jednej strony jest wymagana od tresera niezwykła cierpliwość, z drugiej jest presja szybkiego sukcesu i ekonomii, co w połączeniu z mentalnością, poziomem wrażliwości i wykształcenia tych ludzi jest receptą na nadużycia.
* Słuchacz: No ja mam takie zdanie, jednak jestem całkowicie przeciwny tresurze i uważam... Widziałem kilka filmów dokumentalnych, gdzie jednak tresura słoni na przykład odbywała się za pomocą brutalnych chwytów - można to tak powiedzieć.
Kuba Strzyczkowski: Mhm, a jakich to chwytów?
Słuchacz: No, używając różnych haków na długim kiju, to już nie będę wchodził w szczegóły. Ja natomiast mam taką informację, że dzwonie z Płocka, a pod Płockiem niedawno występował cyrk. Malutki cyrk, gdzie absolutnie nie było żadnych zwierząt, występowali sami klauni, i to miało popularność. Ten cyrk sobie naprawdę radził. Były tłumy, pełna widownia za każdym razem. Może dlatego, że to był mały cyrk, ale też dlatego, że rozmieszczał się w małych miejscowościach i absolutnie nie potrzeba tam żadnych zwierząt, żeby dobrze się bawić.
Kuba Strzyczkowski: Rozumiem, że gdyby zakazano używania zwierząt w przedstawieniach cyrkowych, Panu by to nie przeszkadzało.
Słuchacz: Absolutnie, a nawet bym się cieszył.
* Słuchaczka: Anna-Maria, przedstawicielka organizacji ekologicznych, m.in. FWZ. Chciałam się odnieść do tego aspektu nieedukacyjnego. Prowadziliśmy różne badania, prowadząc anty-tresurowa kampanię i natknęliśmy się na dokument ze zjazdu kierowników szkół, który się odbył w roku bodajże 1987 i wniosek z tego zjazdu kierowników szkół w Polsce był taki, iż uznano cyrki z tresura zwierząt za bardzo nieedukacyjne i mające negatywny wpływ na rozwój dzieci, zwłaszcza w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. A więc to już dosyć dawno zostało stwierdzone.
Komenatrz Empatii: Słuchaczce chodziło zapewne o Konferencję Narodowego Związku Kierowników Szkół w Wielkiej Brytanii, która w roku 1981 oficjalnie zaleciła, by zniechęcać uczniów do uczestnictwa w pokazach tresury zwierząt.
* Słuchacz: Ludzie sami wybierają karierę cyrkową, a zwierzęta są do tego zmuszane, nierzadko brutalnie.
* Słuchaczka: Myślę, że cyrk bez zwierząt wiele traci na swojej atrakcyjności. Pragnę przypomnieć, że woltyżerka, czyli tzw. gimnastyka na koniu, tak często obecna na arenach cyrkowych, jest dyscypliną sportową, której mistrzostwa świata odbywają się co 2 lata. Oczywiście jestem przeciwna znęcaniu się nad zwierzętami, trzymaniu ich w nieodpowiednich warunkach czy nieumiejętnemu tresowaniu. Jednakże dobrze utrzymane zwierze pod opieką odpowiedzialnego trenera dostarczy widzom wielu niezapomnianych wrażeń.
* Słuchaczka: Od wielu lat mój mąż jest miłośnikiem cyrku. Mieliśmy małe dzieci i mąż prowadził je wszystkie, łącznie ze mną, szliśmy sobie oglądać cyrk. No ale do pewnego momentu... Podobały mi się te występy do momentu, kiedy nie pojawiały się tam zwierzęta. Próbowałam wytłumaczyć rodzinie, że to nie jest zabawa. Że patrząc na męczące się zwierzęta ... mnie to kompletnie nie bawiło. I od kilkunastu lat już nie chodzimy do cyrku, właśnie ze względu na występujące tam zwierzęta. I powiem panu, że musiałam przez lata tłumaczyć to moim członkom rodziny, że to jest główny powód i jedyny, że nie pójdziemy do cyrku, nie będziemy tego oglądać. A wręcz organizowałam tak czas, żeby nikt nie mógł iść do cyrku, jak był w Poznaniu czy w okolicznych miejscowościach. Po latach wszyscy są tego samego zdania co ja, także od kilkunastu lat nikt z nas nie chodzi do cyrku, chociaż wszyscy lubili. To jest taki mój cichy protest przeciwko występowaniu zwierząt w cyrku.
* Słuchacz: Witam serdecznie, Stefan Brzozowski. Ja pochodzę z rodziny cyrkowej, bardziej z rodziny komediantów, jestem siódmym pokoleniem takiej rodziny. Chce powiedzieć, że cyrk bez zwierząt faktycznie może być piękny, a nawet jeszcze lepszy. I dlatego popieram te protesty...
Kuba Strzyczkowski: I to mówi... I to mówi pan? Człowiek cyrku?
Słuchacz: Dokładnie ja mówię - człowiek cyrku. Tylko protestujących prosiłbym, aby zaprezentowali, w jaki sposób są te zwierzęta tresowane. To jest bardzo ważne. Bo my mówimy o tresurach zwierząt, że są one straszne, okropne, natomiast nikt nie mówi, w jaki sposób są te zwierzęta prowadzone.
Kuba Strzyczkowski: Panie Stefanie, czy pan spotkał się w swojej karierze z taką właśnie okrutną, brutalną tresurą zwierząt?
Słuchacz: No niestety tak. Niestety tak. Ale też spotkałem się z odwrotna sytuacją. Z bardzo mądrym, z sercem, podejściem do zwierzęcia. Tak więc jest to bardzo różnie. Ale potwierdzam, cyrk bez zwierząt może być bardzo ładny, bardzo interesujący, tylko nie wiem czy w Polsce.
Kuba Strzyczkowski: Z jakimi zwierzętami brutalnie traktowanymi Pan się spotkał?
Słuchacz: Oj... kilka zwierząt, na przykład szympansy. Bardzo mi się to nie podobało i do dzisiaj mi się to nie podoba. Także ja w cyrku już nie pracuję. Jestem właściwie pierwszym pokoleniem mojej rodziny, które nie pracuje w cyrku, ale znam to życie cyrkowe bardzo dobrze, od podszewki.
1 2 3 4 >
|